Zakładając firmę nie sądziłam że padnę rażona plaga pracoholizmu, jak widać nie jestem odporna na chorobę pod tytułem pracuś :-)
Nie żebym narzekała, co to to nie, ale chyba z przemęczenia lub ze zbyt dużej dozy zaufania jaka miałam do jednego pracownika mam teraz lekki problem, nadmiar towaru, to tak w skrócie.
Wiem że to mój i tylko mój błąd, bo zbytnio zaufałam, oczywiście wyjdę z tego, już powoli sprawa się klaruje, ale niesmak pozostanie długo.
Ostatnio w ogóle mam jakieś problemy z komunikacją na lini pracodawca-pracownik. Jestem bardzo wymagająca od siebie i od pracowników też i tu jest problem, oni tak poważnie i profesjonalnie nie podchodzą do pracy. To ja swoją firmą i nazwiskiem poręczam wykonanie pracy a oni czyli pracownicy to zlewaja, potem muszę na nich krzyczeć inna forma komunikacji nie skutkuje, ta z resztą tez nie za bardzo. Nie wiem co jest z tymi facetami ????
Czy to przez wrodzone niechlujstwo czy dlatego że jestem kobietą ???
Może mam pecha do pracowników, nie wrzucam wszystkich facetów do jednego worka, mój osobisty facet jest zupełnie inny, jak mu coś mówię to słucha i robi tak jak ja chcę, czyli można, prawda ?
Dziś znowu musze się po nich przejechać i juz mnie boli głowa na samą myśl o tym.
Dobrze że weekend za pasem, mam nadzieję się zrelaksować z osobistym facetem i na chwilkę choć odpocząc od pracy, czego i wam życzę.
piątek, 9 września 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Etykiety
- na luzie (19)
- widoczki (15)
- wnętrze (10)
- wolna (10)
- uczucia (9)
- uroki (9)
- obowiązki (7)
- fire woman (5)
- jesień (2)
- ciało (1)
- dialogi z fire woman (1)
- dialogi z nieznajomą (1)
- dobranocki dla dorosłych (1)
- matka z córką (1)
- nieznajoma (1)
- słowa (1)
Własna firma to średnia radocha i straszny ból głowy-spróbuj ludziom uświadomić, skąd się bierze forsa na ich wynagrodzenie, ile pożera fiskus- to na ogół pomaga. Bo przeciętny pracownik ma urojone w głowie,że Ty zarabiasz "krocie", a on "grosze" A pracoholizm jest koniecznością, niestety. Gąszcz przepisów, gorszy niż najdziksza dżungla, powoduje,że ciągle trzeba mieć się na baczności,żeby się na coś nie nadziać.Już to przećwiczyliśmy - z efektem "nigdy więcej".
OdpowiedzUsuńMiłego, ;)
Własna firma wymaga inwestycji bardzo dużej ilości czasu i pracy.
OdpowiedzUsuńNie da się tego ominąć, ale Ty dasz na pewno radę!
Powodzenia :)))
ja chce komentowac anonimowo, choc sie podpisze;)
OdpowiedzUsuńmam inne doswiadczenia. kilka firm - zarowno prywatnych, jak i panstwowych i...szefowie doceniali wylacznie: 1) znajomych, ktorzy mieli przywileje: wiecej kasy i mniej harowy, 2) karierowiczow i lizidupkow, ktorzy na wyscigi i w rozny sposob im schlebiali, tzn. "zaprzyjazniali się", 3) kombinatorow, ktorzy obijali sie calymi dniami i zawsze "robili wrazenie", że ciezko pracuja, raz na jakis czas brali robote do domu, bo rzekomo tyle pracy, ze sie niewyrabiali i ...tak poswiecali, ze wysylali zrobione rzeczy np. o 3 w nocy do szefa...tak sie poswiecali dla firmy. A prawdziwe pracowite mroweczki nie mialy czasu sie lansowac, byly przez tych kombinatorow zwalczane, zwl. jesli mialy wieksze doswiadczenie zawodowe (donosy, że niekolezenski, taki, śmaki i owaki). No i w koncu przegrywaly, tj. zero awansu, zero nagrod, zwolnienie, przyczepianie o wszystko i oczywiscie obarczanie najgorszymi pracami, bo im zalezy, to niech robia, a co! (niekoniecznie w tej kolejnosc;)). U mojego starego w pracy jest to samo. Zostają najwieksze lenie, bo jak cos spieprza, to bez skrupulow podkladaja innym swinie, bo sie anemonka
Dawno Cię nie było, ale mimo to życzę spokojnych, pogodnych (jeśli nie w aurze, to w duchu :)) i rodzinnych świąt :) Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuń